Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

January 29 2015

mckay
9450 c0a6 500
Reposted byeatglitterrmala-mi-w-glanach

January 13 2015

mckay
mckay
3923 79fa
Reposted fromShini Shini vialittlewhitelies littlewhitelies
mckay
2153 0849
Reposted fromagainnewlife againnewlife

December 26 2014

mckay
4063 d8f9 500
Reposted byfuckyeahemmawatsonCanadienjkaneczarnybuddhablinkryumajinbugietomorrownevercomesilovegreenoopsiakMBHollenmendelarrrrrrrrKepanodrayashaervilhaSchackrat

December 18 2014

mckay
9732 0847 500
Reposted fromdiaes diaes viaziomalon ziomalon
mckay
6338 01be
Reposted fromCarrion Carrion viaziomalon ziomalon
mckay
5760 6a58
Reposted frommemysoupandi memysoupandi viaziomalon ziomalon

December 02 2014

mckay
mckay
9912 fa4d 500
Reposted fromfoods foods viaKurkaWyluzuj KurkaWyluzuj
mckay
9912 fa4d 500
Reposted fromfoods foods viaKurkaWyluzuj KurkaWyluzuj
mckay
mckay
mckay
Reposted fromoll oll vianienienie nienienie

November 25 2014

mckay
8711 6c62
Reposted bytheotherjamesnefreteteonebreathpartyhardorgtfozarazwracamkryczkasniezkathe-impossible-girlyoungietupfendreamadreamlost-in-spacebadpotatogreywolfmy-little-worldcoffeeandunicornseatglitterrIzzy721nienieniemamba1binarsmiecixxnaxiloskajajajaliwajholamasdoyourgirlcarmenmyfuckingrealitysvndeadlysinslefuKurkaWyluzujblyskdanioliveattherainbowChlebekboseychichotkiHanoiwisniakowskalucidumintervallumunknown6tocoulotneBloodyYukiNachtigalltysiek14blueberryeyesjestemolekgrejpfrutczinokfuckingweltschmerzsaddamdysmorfofobianiskowokot-z-cheshirevievseSchuylershifffffertostSzavislavkgadeksucznikslovapanatoovtzaagapkazachlannychowchowEvilWorm84nieuciekajataliabootobecontinuedrobaczekfutureiscomingAnnjuspitamyNeverlanddreamingingerstillwaitingfancy-clapsborsuczyskodynamiteirougeanastasieTopielicamizeriaDarkDreambrielleunhappysmuminekjustjustjustlenka024nezavisanwhatteverMerlinkaLordKaczybercikmagolek22ThatswhycrazypolishzombiekraskoagravaineundoneeridiculousdreamsinvisibilitynutellaszaaatanKanistergieeradeflexibilisnescafefrappejchigolittlewhiteliesCzeskaczasemjstrblmurzyn44sq9onhnajwyzszypoziomabstrakcjiimitacjecukiernicawaniliowaaWarxuarozczekoladaaaHypothermiaBluNectarinesmoke11crispybonesoutofmyheadfollowedtulipanowarisememellyGwastelandEdgilinasakuraaizubomdiacobra0503persona-non-gratafuckthisfuckthatsufulhappykokeshirozczarowanaparadokswhite-ravenbiedronkakillerkaheibeminehoneypinacoladowamargeritaSurvivedGirltysiace-myslimysli-wloczykijaniedoskonaloscpeanutezurawianiaczkalittlesensitivityinsanelifepannaniczyjamyslnadzisnowaayIhezalasiunka2991giepe2pigmsahzyciepopolskunatorycompletelydifferentagateniaaabrujapillsoskiparuoszpaqusdeathismylifeSebeczekpaulinablexigromoelektronowyKaBoomarwenan1y-xcv-ygosiammmglistyporanekmissmadeleinekosmatadrangersucznikglockzaltysekbatsoupvstanedum-spiro-sperokillyourherodontforgotachikuDangerousHopexwyczesanagitarax13-daysviolatorhckanight08lekhaimarrependimentoviva-salvadoreBorderlineGirlninaisdeadloveisadogfromhellpakisistermorphinewastelandsogibazathianaemciusysanastasieOlagapeggy90brownpoulerejMartarudafokadangerzoneroyalityxxmajenkiemiljaNanaaertai666Species5618Milcatopyaras1024lost-in-spacesalvinorummyegoDomi9839ziemniakishieepzombiekraskoalkalinegpsasetka666ostussuskidsknowmoyatomorrownevercomesgniewosadkaGooglexviva-salvadoretoskafkeemaddreamerwiecejniezobaczyszJulietteszczepanfallenangel69lalunaszpiegzkrainydeszczowcownekobasushitty-loveskulldiscolittlewhiteliesbadpotatoicelandinthesunpinacoladowamargeritaaluchazaffiparachutesearchingpollyilovegreeneffacedglorkaArierkosmataHypothermiasirfoxsiljenelkkeself-destructivelittlegirlatramentovvadreamadreamelinelaAnnjukolektywlobotomyPorannygofuckyourselfisnotcominghomeziomalonborsukpodprzykrywkavongoogenzEveRryskaszczypcikBloodyYukivifonkryczkawieczoryprzykarbidowceviva-salvadorewelfareIdasssufuldessinemoilapaixNemesis86atrantakrimsonvertheerovtza971230SilentForestilovegreenmoc-arrr-nawiksbeautifuldreameryouarenotyoursoupimbrykDontTouchMyLlamabractwosamopogardyLoreleymonroewiecznamonroecosdziwnegoloveveryonevongoogengitanagreywolfmissdarktrustno1onotokonocherispitaGirlFromTheBoxcongrevewiecejniezobaczyszmyinstantneedoutoflovepaulinaimaginedavidmarleeniczegoniezalujIhaveadreampaskamemsveezExfeletesonebreathkiksbadpotatofuck-offjalokim0anastasieponurykosiarzgusta-blukomplikacjakillyourdreamlaufermyinstantneedpaolcianothingwrongdeadwolfheksBucefalniezbywalniekolektywXavaxOkruszek1988lenka024kryczkarock-sex-lovetocoulotneLabRatOr28parachutedavidpaulinamissmadeleineSpaceJesteriamnotarobotmetadonmruugaanetisucznikCiupusockslefukasiarzynakrybusEvilWorm84cattolicokulegarychaisnotcominghomeloveisadogfromhellsanczoChlebekskulldiscoHanoilucyharmonmihoshiindieaninkaj-zerkasimsowaventrosemoonriverponurykosiarzleszekzukowskimoc-arrr-nazonakmicicapikkumyyelinelaunknown6sofaggotAnnjuradiculous-screamnoircoffeenoirmindpicavigdisgdziejestolalalunamatussgitanapartyhardorgtfoscorpixhoneybunnylittlewhiteliespareidolieBabsonsmokingtimeelinelakiksburdeltataszmayryskaszaaatanparradiseegos123truustmeMoetsignofthemothaura-lunarisMalikorricejugglerkomplikacjajacoszeksznurMrrruklubiedarksidecukierpuderx3lubiedarksideblehalexavahtobecontinuedgreen-teakapitandziwnypurepoisonmyinstantneedchangecolourponurykosiarzclaudellesucznikWakeUpAndBeAwesomeunknown6lubisztosukoLuukkaamnisbehciohugostiglitzRanikivlovpomoorDeijiSiedutmoretequilamorelovehugostiglitzOhSnapbehcio

November 23 2014

mckay
Gdy on spokojnie spał, ona nie mogła zebrać myśli. Wszystko ja irytowało, tykający zegar, mucha próbująca wylecieć przez zamknięte okno, jego miarowy oddech; tak spokojny, delikatny jak wykle.
- Jak on może?- zadała sobie pytanie, wstając z łóżka.- Przecież nic nie jest jak było. Nic nie jest i nie będzie. Podeszła do okna, lekko je uchyliła i odpaliła papierosa. To zawsze pomagało jej się uspokoić. Zaciągnęła się mocno, z zadumą. Starała się nie zwracać uwagi na niego i ten jego błogi, senny uśmiech. Tym razem papieros nie przyniósł jej upragnionego ukojenia. Po raz pierwszy w życiu czuła się tak bardzo bezsilna i zagubiona. Nie mogąc wytrzymać spokoju panującego w mieszkaniu, założyła sukienkę, wzięła paczkę papierosów i wyszła zatrzaskując za sobą drzwi.

Energicznym, ale zarazem przygnębionym, krokiem ruszyła przed siebie. Powoli uchodziły z niej emocje, które rozrywały ja od środa. „Ciekawe czy będzie się martwił”- myślała idąc ciemna ulicą. „Pewnie nawet nie zauważy, że mnie nie ma i pójdzie do niej. Prosto do niej”. Odpaliła kolejnego papierosa. Dawno nie szła tą drogą, jednak pamiętała ja idealnie. Wiedziała gdzie i po co idzie.

Po 15 minutach spaceru dotarła do upragnionego miejsca. Kupiła w sklepie wino i poszła usiąść nad brzegiem rzeki. Dopiero teraz poczuła chłód nocy, w końcu miała na sobie tylko letnią sukienkę, a noce stawały się coraz chłodniejsze. Patrząc w gwiazdy starała się zrozumieć parę ostatnich dni. Jej myśli ciągle krążyły wokół niego, próbowała pojąc co się zmieniło w niej; w nim.

Chłód powoli coraz bardziej dawał się we znaki, a wina ciągle ubywało. Jedyna rzeczą jakiej teraz pragneła był sen, spokojny i kojący. Jednak zdawała sobie sprawę ze swojej nadchodzącej bezsenności. Gdy leżała na trawie, patrząc w niebo, nie mogśc wydobyć z siebie ani jednaj łzy więcej, usłyszała zbliżające się kroki. Nie miała najmniejszej ochoty na rozmowę z kimkolwiek, więc zignorowała te osobą, mając nadzieję, że się do niej nie przyczepi.
- Proponuję kieliszki na miarę naszych salonów.- odezwał się ciepły, męski głos tuz nad nia. Z wielka niechęcią otworzyła oczy i spostrzegła wysokiego bruneta trzymającego dwa plastikowe
kubeczki. Mimowolnie się uśmiechnęła.
- Zapraszam do mojego pałacu.- powiedziała wskazując na kawałek trawy tuz obok niej. Od razu rozlali resztkę jej wina do kubeczków i zapalili po papierosie.
- Szymon- powiedział brunet, szukając odpowiedzi na podświadomie zadane pytanie.
- Dlaczego tu przyszedłeś? - zapytała nie zauważając oczekiwań towarzysza.- Jest środek nocy, a Ty przyszedłeś do nieznajomej siedzącej nad rzeką.
- Jak mógłbym nie pomoc zagubionej duszyczce?- odpowiedział bez zawahania.
Zaciągnęła się papierosem, wyglądała jakby właśnie rozwiązywała najtrudniejsza zagadkę świata.
- Duszyczko? - zapytała z wyraźnym zaintrygowaniem.- A co jeśli jestem ucieleśnieniem wszystkiego czym gardzisz, czego nienawidzisz i brzydzisz się?
Wziął głębszy wdech i z lekką nuta ironii stwierdził- Zaryzykuję.
Po długiej chwili milczenia, gdy nadszedł czas na dolanie wina spytał- był z inną? Spojrzała na niego swymi smutnymi oczami. Nie pytała skąd wie; co dziewczyna może robić sama w środku nocy z winem nad rzeką?
- Był.- odpowiedziała, po czym odpaliła kolejnego papierosa- ale to nie o to chodzi. Długie chwile milczenia oddzielały każde z ich wypowiedzi, jednak ta cisza nie była krępująca. Budowała napięcie, które stawało się coraz bardziej naturalne dla nich.
- On wrócił i nic się nie zmieniło. To jest problem. To jest to, czego nie mogę znieść. Te same słowa co wcześniej. Te same co ona słyszała... te same słowa, ale tym razem wiem, że nie znaczą nic. Czy w takim razie kiedykolwiek wcześniej mogły cokolwiek znaczyć? - pękła w niej cienka nić, nie dawała sobie ze sobą rady. Mimo wielkich oporów otworzyła się przed Szymonem. On milczał,
wyglądał na zadumanego. Tlący się papieros dodawał mu powagi, jednak plastikowy kubeczek nadawał komizmu całej sytuacji.
- Magia, tego potrzeba. Odrobina tajemnicy, tej słodkiej i przyjemnej tajemnicy. Każda chwila jest inna, wyjątkowa. Wszystko straciło sens i kolor. Zostało wino i papierosy, to są dwie pewne rzeczy– ciągnęła dalej, a on jej nie miał zamiaru przerywać. Wyglądał jakby znalazł się w innym wszechświecie i starał się bardzo wrócić. Po chwili wziął łyk piwa i powiedział:
- Wielkie romanse zostaw tym na gorze. Dla nas szczytem są cztery ściany, tanie wino i papierosy. Nie ma napięcia, nie ma tajemnicy. Man, szarej eminencji, nie należy się nic wielkiego. Jesteśmy stworzeni do małych czynów, do nocy nad rzeką. Marzenia zawsze zostaną marzeniami, do tego trzeba się przyzwyczaić. Można rozpaczliwie krzyczeć, sprzeciwiać się, ale co to da? Kto Cie usłyszy? Rozpacz jest najgorsza z możliwości. Musisz wiedzieć czego pragniesz, czego potrzebujesz tu i teraz.
Patrzyła na niego jak w obrazek, nie wiedziała co odpowiedzieć, nie wiedziała czego chce.
Gdy znów sięgnęła po papierosa zauważyła, ze już się kończą, a wino zostało już tylko w kubkach.
- Nie wrócę do niego, nie am siły więcej cierpieć. Potrzebuje ciepłego i bezpiecznego miejsca. Chcę spać.- chwyciła go za rękę po czym zaczęła wstawać.- chodźmy stąd. Papierosy się skończyły, masz jakieś u siebie?
Uśmiechnął się i zaczęli iść w stronę ulicy. Dał jej swoja koszulę, gdy zaczęła się trząść z zimna, w końcu już kilka godzin spędziła siedząc nad rzeka. Jak się okazało mieszka dwie przecznice od rzeki. Zaraz po wejściu do mieszkania ciepło ogarnęło jej zziębnięte ciało. Swoje kroki od razu skierowała do kuchni, by zrobić sobie herbatę. Szymon przyszedł chwile później, kładąc nowa paczkę papierosów na stole. Wziął jednego i przyglądał się jej jak szuka kubka. Miała pognieciona sukienkę, jednak ona w niej wyglądała idealnie. Napięcie między nimi rosło z każda minutą. Po chwili już w całej kuchni unosił się napach zaparzonej herbaty i papierosów.
- Nie masz racji; mamy swoje tajemnice. Zarówno ja, jak i Ty rozejdziemy się rano, każde w swoją stronę, myśląc ze wiemy o sobie wszystko. Jedynie myśląc, bo nie będziemy się znać w ogóle. Być może nie będę Twoja tajemnicą, będziesz chwalił się kolegom, ze mnie dziś miałeś, będziesz tworzył niewiarygodne historie. Jednak prawdziwa tajemnica będzie to co się tu wydarzyło, to co
się wydarzyło między nami. Nic nie zmieni faktu, że nie będziemy się tak naprawdę znać. Będziemy jedynie wiedzieć, że jesteśmy. Tylko tym będzie się każdy następny dzień różnił od
każdego poprzedniego. Nic nie wniesiemy w swoje życia, kolejna nic nie znacząca noc. Jedna z tysięcy innych. Nawet jeśli masz nadzieje, to nas nie czeka happy end. Nikogo nie czeka, ci szczęśliwi ludzie to zwykła obłuda, uśmiechają się, byś myślał, ze jest im dobrze, a tak naprawdę są martwi w środku.
Szymon wstał z krzesła, podszedł do niej i lekko się nachylając pocałował ją. Nie stawiała oporu. Nie miała siły.

Tej nocy byli ze sobą wiele razy, odkrywali siebie nawzajem. Zasnęli dopiero nad ranem, gdy przez okno zaczęło wlewać się pierwsze promienie słońca, a ptaki zaczęły swoje śpiewy. Leżała wtulona w jego ramiona. Czuła się bezpiecznie, sama nie wiedziała dlaczego, ale odczuwała wewnętrzny spokój. Dopiero jak się przebudziła zdała sobie sprawę jak bardzo okłamywała się
przez cały czas. Już wiedziała, że nie zapomni tej nocy jeszcze przez długi czas. Zdawało jej się, że wszystko już się ułożyło, wiedziała czego chce. Zostało jedynie zamknąć stary rozdział.
Delikatnie wstała, ubrała sukienkę i pocałowała do szepcząc 'dzień dobry', po czy lekki krokiem wyszła z mieszkania, zostawiając jedynie kartkę na stole. Po kilku godzinach Szymon się
obudził.
- Nawet nie wiem jak się nazywasz. Pewnie i tak byś mi nie uwierzyła, gdybym Ci powiedział jak bardzo się myliłaś. Zapamiętam te noc na długo.- Powiedział do sienie, gdy zauważył, ze jej już nie ma. Przeciągnął się i wstał po papierosa. Gdy podszedł do stołu lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy. Tuż obok papierosów leżała karteczka:

Tej nie zapamiętam, ale może następną?
Agnieszka
Reposted frompierot pierot

November 19 2014

mckay

November 18 2014

mckay
9836 a692
Reposted bylockesdaegilconcrastination
mckay

November 16 2014

mckay
9533 5ace
NATURALLY.
Reposted frompiehus piehus viadariannna dariannna
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl